piątek, 5 czerwca 2015

skinny fat?

przeglądałam dzisiaj kostiumy kąpielowe i spotkałam się ze zdjęciem takiej oto dziewczyny:

dosłownie zbierałam zęby z podłogi! to ma być modelka?!
w sumie zazdroszczę jej takiego ciałka, wiem, że sama nigdy nie będę taką chudzinką, choć bardzo mi się taka budowa ciała podoba, no ale taki tyłek? i to przy prezentacji stroju kąpielowego! jak dla mnie stracił on wiele, właśnie przez złą prezentację modelki. 
przy takim ciele odrobiną ćwiczeń można sobie naprawdę niezłą figurę wyrobić, nie trzeba się przejmować fałdkami i utratą kilogramów. jednak taki sflaczały wygląd ciała jest dla mnie tak nieatrakcyjny, że wolę już mieć kilka kilogramów więcej, ale mieć też ładne krągłości. 

powyższa modelka jest moim zdaniem doskonałym przykładem sylwetki typu skinny fat, czyli chudych osób, które jednak mimo braku nadwagi wyglądają nieatrakcyjnie. często tak wyglądają osoby, które są 'z natury szczupłe' i nie muszą zawracać sobie głowy aktywnością fizyczną.
ja jestem zdecydowanie na nie, jeżeli chodzi o taki wygląd, a Wy?

środa, 4 marca 2015

Ćwiczenia brzucha na piłce

Dzisiejszy wpis jest małą kontynuacją tego co pokazywałam Wam ostatnio, czyli ćwiczeń na piłce. Tym razem jednak dzielę się wykonywanymi ćwiczeniami na brzuch.
Ulubionym ćwiczeniem na tą partię ciała są zwykłe brzuszki z użyciem piłki. Ćwiczenie to jest niby proste, ale jednocześnie angażuje nasze mięśnie o wiele bardziej niż standardowa wersja tego ćwiczenia. Jeżeli chcecie naprawdę mocno 'zmęczyć' swój brzuch, to polecam przenoszenie piłki z nóg do rąk, na mnie działa zabójczo!







sobota, 28 lutego 2015

Ćwiczenia pośladków na piłce

Jakiś miesiąc temu będąc w Tesco kupiłam sobie piłkę do ćwiczeń. Już kiedyś takiej szukałam, ale trochę zniechęcona wysokimi cenami sobie odpuściłam, aż tu nagle trafiła się okazja! Piłka kosztowała 27 zł o ile dobrze pamiętam, więc bez wahania wrzuciłam ją do koszyka.
Od tego czasu ćwiczę na niej dość regularnie, a ćwiczenie na piłce są świetnym urozmaiceniem treningu. Piłka jest nieco niestabilna, więc każde z ćwiczeń wymaga więcej wysiłku niż wykonywane w wersji bez piłki. Co prawda na początku trzeba trochę czasu, aby przyzwyczaić się do tej niestabilności, ale dla mnie to świetna zabawa!
Najczęściej używam jej do ćwiczenia pupy oraz brzucha, ale wiem, że można ją też wykorzystać do ćwiczenia innych partii ciała. W dzisiejszym poście pokaże Wam małe zestawienie ćwiczeń które najczęściej wykonuję. Inspirujcie się! :)











poniedziałek, 16 lutego 2015

'Twój umysł na detoksie' czyli jak nie podtruwać sobie życia

Twój umysł na detoksie Rafaela Santandreu, czyli książka o myśleniu, dająca o myślenia.

Prawda jest taka, że często wiele drobnych problemików niepotrzebnie wyolbrzymimy w naszym wyobrażeniu, przez co rosną do wielkości prawdziwych problemów. W naszej głowie oczywiście. Ja tak mam i Wy pewnie też. 
Na co dzień jestem raczej optymistką, do wielu rzeczy, w tym do siebie, podchodzę z dystansem. Jednak często zdarza się tak, że jakieś drobne zdarzenia rozpamiętuję w nieskończoność, choć tak naprawdę nie są one istotnie, nie wpływają na moje życie. Ich rozpamiętywanie też nic nie zmieni, a tylko nie pozwala w nocy spać.
Ta książka to nie jest typowy poradnik, jest napisana bardzo ciekawie przez co czyta się ją lekko. W książce znajdziemy wiele krótkich historii z życia innych ludzi, którzy również mają problemy z negatywnym myśleniem więc łatwo konkretne sytuacje odnieść do życia codziennego i zobaczyć w czym tkwi nasz problem. Książka w bardzo przystępny sposób przedstawia to, że często poprzez negatywne, złe myśli wpędzamy się niepotrzebnie w zły nastrój, który następnie odbija się na naszym zdrowiu i życiu. Autor w książce przedstawia sposoby radzenia sobie z negatywnymi myślami, uczy pozytywnego myślenia za pomocą prostych ćwiczeń, którym poświęcony jest oddzielny rozdział.
Rafael Santandreu jest hiszpańskim psychoterapeutą, autorem książek „Okulary szczęścia“ i „Szkoła życia“, autorytetem często występującym jako w radiu i telewizji.

Muszę powiedzieć, że książkę przeczytałam z ciekawością. Już wcześniej wiedziałam, że to jak spoglądamy na świat jest zależne od naszego myślenia. Ta książka w fajny sposób pokazała jak nauczyć się pozytywnego myślenia, dostrzegać piękno dnia codziennego i nie przejmować się zdarzeniami, na które nie mamy już wpływu, a które nas dołują. 
Po przeczytaniu książki na pewno inaczej będę podchodzić do tego co w okół mnie się dzieje. Książka zmieniła mój sposób patrzenia na niektóre sprawy i z całego serca mogę ją polecić tym którzy zmagają się z negatywnymi myślami.

"Żyj na luzie, nie dramatyzuj, nic nie musisz!"

niedziela, 8 lutego 2015

Ile mamy żurawiny w żurawinie?

Dzisiejszy post jest pewnego rodzaju przestrogą dla tych co są na diecie czy też zwyczajnie starają się zdrowo jeść i zwracają uwagę na to co jedzą. CZYTAJCIE ETYKIETY! Nie chodzi tu już nawet o analizowanie tych wszystkich składników w przetworzonym jedzeniu, ale może czasem wystarczy już małe zerknięcie, bo jak się okazuje nawet w pozornie zdrowych produktach możemy znaleźć niespodzianki.

Otóż ostatnio z powodów zdrowotnych staram się ograniczyć spożywanie węglowodanów. Przyznaję, jest to dla mnie bardzo trudne, ponieważ zawsze lubiłam słodkości i praktycznie codziennie podjadałam coś słodkiego w ramach przekąski. Jest to więc dla mnie niezły przewrót w codziennej diecie, no ale mus to mus, staram się ograniczyć.

Tak więc będąc ostatnio w sklepie ominęłam grzecznie półkę ze słodyczami, ale idąc dalej skusiłam się na paczkę suszonej żurawiny. Bardzo często ją podgryzam, lubię suszone owoce, a kwaśny smaczek żurawiny wyjątkowo mi smakuje. 
Dziś podczas czytania podgryzam moją "zdrową" przekąskę, gdzieś tam między kolejnymi rozdziałami mój wzrok ląduje na etykiecie, a tam skład: żurawina, cukier, olej roślinny. Myśl ta nie dała mi spokoju i zrobiłam małe rozpoznanie w Internecie, a tu nie miła niespodzianka, że w niektórych paczkach możemy znaleźć tylko 55% żurawiny, a reszta to właśnie cukry i oleje.


Oczywiście wiem, ze taka paczka żurawiny jest lepsza niż snickers czy paczka cukierków, jednak w tym momencie patrzę na to ze strony osoby, która chce wyłączyć jak najwięcej cukru ze swojej diety. Wybieram więc produkt pozornie zdrowy dla mnie, jak widać nie do końca. Może to wina mojego niedoinformowania. Zdaję sobie sprawę, że sama żurawina jest dość kwaśna, ale na pewno nie spodziewałam się, że często dodawane jest aż tyle cukru! Dla mnie jest to niemały szok, żurawina idzie w odstawkę. Chyba pozostanie mi chrupanie marchewek :p 


Polecacie jakieś przekąski bez węglowodanów? 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...