środa, 30 kwietnia 2014

Rozgrzewka przed bieganiem

Pamiętacie tą uroczą Australijkę, Michelle Jenneke, która swoją rozgrzewką podbiła świat kilka lat temu? Piękna, uśmiechnięta i do tego wygrywa! Ja pamiętam doskonale, a jej rozgrzewka tak utkwiła mi w głowie, że zawsze gdy wychodzę biegać rozgrzewam się w ten sposób. 

Rozgrzewka przed każdym biegiem jest niezwykle ważna, bo przygotowuje nasze ciało do wysiłku. Moja trwa około trzech minut i wygląda właśnie jak taki wesoły taniec. Składają się na nią podskoki, wymachy oraz obowiązkowo krążenia. Wiadomo, głównie skupiam się na nogach, ale poświęcam też chwilę na skłony i wymachy ramion, tak by rozruszać zasiedziałe ciało.

Zaznaczę jeszcze tylko, że moje biegi są raczej lekkie i krótkie, więc taka krótka rozgrzewka w postaci takiego śmiesznego tańca w zupełności mi wystarcza. Nie sprawdzi się ona jednak przy długich i intensywnych biegach, wtedy nasz organizm wymaga lepszego przygotowania.
Jak wygląda Wasza rozgrzewka? Macie jakieś stałe elementy czy raczej jest spontaniczna?




poniedziałek, 28 kwietnia 2014

#3 Czy wiesz, że...

... słodkie napoje szkodzą o wiele bardziej niż słodycze? 

Pijąc słodzone napoje tak na prawdę nie zdajemy sobie sprawy ile cukru pochłaniamy, a często są to kosmiczne ilości! Jedząc słodycze szybciej odczujemy zaspokojenie naszych zachcianek, natomiast napój będziemy pić i pić, nie zdając sobie najczęściej sprawy, że już go tyle wypiliśmy.

Po za tym słodkie napoje szkodzą też o wile bardziej naszym zębom! Gdy pijemy takie napoje wpływają one we wszystkie możliwe szczeliny między zębami, przez co bardzo mocno przyczyniają się do próchnicy.

Dlatego warto wyeliminować słodzone napoje i zastąpić je wodą z dodatkiem owoców. Tylko wtedy mamy pewność, że są one naturalne i bez konserwantów, a do tego są pyszne i świetnie orzeźwiają! 

wtorek, 22 kwietnia 2014

Plan biegowy zrealizowany!

Dziś przychodzę do Was z wspaniałą wiadomością! Ukończyłam mój plan biegowy i tym samym mogę powiedzieć, że biegam już regularnie od dwóch miesięcy

W sumie to plan ukończyłam już w czwartek, wtedy biegałam trzeci raz według planu z ósmego tygodnia, czyli po prostu biegłam 30 minut! To niesamowite patrząc z perspektywy tego, że dwa miesiące temu nie biegałam w ogóle i wykonywanie planu z pierwszego tygodnia zawsze kończyło się burakiem na twarzy i ostrą zadyszką.
Co prawda teraz przebiegnięcie truchtem 30 minut nadal jest dla mnie wyzwaniem, ale nie zamierzam się poddawać! Zamierzam nadal biegać, mniej więcej 3x w tygodniu. Nie zabieram się od razu za kolejny plan, ani nic takiego. Zamierzam pozostać przy tych 30 minutach biegu, na razie nie podnoszę poprzeczki. Poczekam, aż trochę oswoję się z tym co dotychczas osiągnęłam. Przyzwyczaję się trochę do dystansu, wzmocnię kondycję, a później zobaczymy :)

Tak więc widzicie - wszystko jest możliwe! Nie ma co zwlekać, odkładać i przekładać, tylko trzeba zebrać się w sobie i zacząć. Czas ucieka znacznie szybciej niż nam się wydaje i odkładając różne rzeczy na później tylko sobie szkodzimy. 

Dla chętnych po raz kolejny załączam plan, który realizowałam. Mimo, że wydaje się intensywnym planem, to w rzeczywistości nie jest tak źle, dlatego mogę go polecić, przetestowany na własnej skórze! :)
Jak mi szło w poszczególnych tygodniach, możesz zobaczyć tutaj.

środa, 16 kwietnia 2014

#2 Czy wiesz, że...


...połowę każdego posiłku powinny stanowić warzywa lub owoce? 

Jest to jedna z podstawowych zasad zachowania zbilansowanej diety. Połowę objętości naszego talerza powinny zajmować warzywa lub owoce, 1/4 powinna zawierać węglowodany oraz 1/4 talerza powinno stanowić białko. 

Oczywiście nikt nie każe Ci z linijką wymierzać odpowiednich proporcji, jednak jeśli zamiast po prostu wrzucać jedzenie na talerz, zaczniesz odrobinę komponować swoje posiłki tak jak przedstawiono na zdjęciach powyżej, Twoje posiłki nie tylko zyskają na estetyce, ale będziesz też mogła łatwo kontrolować zjadane porcje :)

piątek, 11 kwietnia 2014

Siódmy tydzień biegania wg planu

Ojej, to już siódmy tydzień minął, nie mogę w to uwierzyć! Tymczasem za mną są trzy biegi wg planu z siódmego tygodnia, które były świetne! Pewnie stało się tak za sprawą chłodniejszej pogody, raz nawet złapała mnie delikatna mżawka. Mimo to, a może też dzięki temu, biegało mi się o wiele lepiej i łatwiej niż w ostatnich tygodniach. W tym tygodniu biegałam schematem 15 minut biegu, minuta marszu i 15 minut biegu. Dystans pozostał nadal na poziome 5km i w najbliższej przyszłości raczej się nie zmieni. 

W tym tygodniu bieganie stanowiło pewnego rodzaju odskocznię od nauki i książek, więc pewnie dlatego wspominam je tak miło. W moim odczuciu, pomimo zwiękonej ilości biegu, biegło mi się łatwiej, niż tydzień wcześniej, ale może być to spowodowane właśnie chłodniejszym powietrzem. No i biegałam w tych pięknych butach, jakie ostatnio Wam tu pokazywałam, więc to pewnie one mnie same niosły! Są takie lekkie! W porównaniu z poprzednimi prawie w ogóle nie czuć ich na nogach!

W sumie nie wiem co więcej Wam tu napisać, bo moje myśli są już na etapie podekscytowania tym, że w kolejnym tygodniu będę już biec pół godziny bez przerwy. To niesamowite, jak wiele się zmieniło w ciągu tych siedmiu tygodni. Cieszę się, że nie zwlekałam z rozpoczęciem biegania aż do kwietnia, tylko rozpoczęłam je już w lutym, dlatego i Ty nie zwlekaj z rozpoczęciem swojego biegania, o ile jeszcze tego nie zrobiłaś! No i koniecznie zajrzyjcie w przyszłym tygodniu, aby zobaczyć podsumowanie planu! 

środa, 9 kwietnia 2014

#1 Czy wiesz, że...

Wszyscy już chyba wiemy, że otręby są bogate w błonnik, a błonnik to złoto w naszej codziennej diecie. Ale czy wiesz, że aby otręby spełniały swoje zdanie musisz je obficie popijać wodą? Tylko w ten sposób będą miały okazję napęcznieć i nie tylko sprawią, że będziemy dłużej się czyli najedzeni, ale też tylko w ten sposób będą mogły się przyczynić do oczyszczania naszego organizmu.

Wystarczą już dwie-trzy łyżki otrębów dziennie, aby poprawić funkcjonowanie naszego organizmu. Ja zawsze dodaję taką porcję do śniadania przy którym spożywam duży kubek zielonej herbaty lub po prostu wody mineralnej. O zaletach błonnika pisałam już tutaj, ale za to ciekawi mnie czy w Twojej diecie otręby zajmują stałą pozycję? 

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

FitMind Schudnij bez diet

Ostatnio miałam okazję przeczytać świetną książkę. FitMind Schudnij Bez Diet powstała przy współpracy Klaudii Pingot i Aleksandry Buchholtz. Książka ma niewiele ponad 250 stron, a pochłonęłam ją w mgnieniu. 

Nie ma co ukrywać, książka ta jest genialnie napisana. Nie ma ona nic wspólnego z dietetyczną książką, poradnikiem czy zbiorem przepisów i ćwiczeń, dzięki którym masz stać się super fit. Moim zdaniem książka zmienia myślenie, czyli to co najważniejsze. Jest pisana bardzo przystępnym językiem, z przymrużeniem oka i do tego jest bogata w wiele historii przytaczanych z życia autorki. Ten właśnie sposób pisania książki sprawia, że czyta się ją lekko, a mimo to, to co przeczytamy zostaje w pamięci. 

Właśnie w taki lekki sposób autorki poruszają dość poważne tematy dotyczące naszego odżywiania, tego jak postrzegamy, a jak powinniśmy postrzegać dietę. "Dieta rozumiana jako ograniczanie sobie jedzenia lub manipulowanie łaknieniem jest oszukiwaniem siebie". To zdanie które widnieje na okładce świetnie ukazuje zawartość książki. Dziewczyny nie tylko w prosty sposób ukazują mechanizmy, które kierują naszym ciałem i podświadomościom, ale dają też garść porad o tym, jak zaprogramować w sobie odpowiednie myślenie i jak we właściwy sposób postrzegać odchudzanie. W książce przedstawiony jest też zbiór różnych tricków, np o tym jak przestać lubić słodycze, skojarzenie cola-czernina działa wyśmienicie!

Możliwe, że książka tak do mnie trafiła ponieważ poniekąd podczas czytania utożsamiałam się z autorką. Niejednokrotnie łapałam się na tym, że czytając FitMind w głownie miałam 'kurcze, naprawdę tak było!'. Bądźmy szczere, nie jedna z Was miała gdzieś w swojej przeszłości jakieś przygody z głodzeniem się, jedzeniem kompulsywnym i innymi błędami popełnianymi podczas odchudzania. Miałam je również ja, jak i Klaudia, autorka tej książki. Powoli, krok po kroku, jesteśmy przeprowadzani przez proces nazywany 'wyzwoleniem' podczas którego jesteśmy naprowadzani na drogę właściwego żywienia. Głównym motywem przejawiającym się w każdym z tematów jest znalezienie równowagi w naszym sposobie odżywiania. Poruszane są też tematy związane ze świadomością naszego ciała, wpływie emocji na nasz sposób jedzenie i znalezieniu motywacji w drodze do pięknej sylwetki. 


Tak jak wspominałam całość jest napisana lekko i przystępnie co sprawia, że to co w niej zawarte łatwo do nas trafia. Książka w pewien sposób otwiera nam oczy i wytyka błędy, jakie popełniamy przy złym podejściu do diety. Jednocześnie pokazując nam jak to naprawić. Szczerze polecam FitMind wszystkim dbającym o siebie dziewczynom, właśnie ze względu na zawarte w niej informacje. Jestem przekonana, że gdybym wcześniej miała możliwość przeczytania tej książki moja przygoda z odchudzaniem wyglądałaby całkiem inaczej. Garść przydatnych wskazówek, kilka obalonych mitów i przede wszystkim pozytywna energia płynąca z wnętrza książki sprawia, że także dziewczyny, które są zaznajomione z fit tematami znajdą w tej książce świetną lekturę! 

piątek, 4 kwietnia 2014

Szósty tydzień biegania wg planu

Szósty tydzień za mną, kolejne minuty biegu dodane! Tym razem była większa zmiana proporcji biegu do marszu, 12 minut biegu i minuta marszu, powtórzone trzy razy. Tak jak w poprzednich tygodniach, w tym również wykonałam trzy biegi. Dystans się wydłużył, w tym tygodniu było to już pełne 5km! W sumie to moje pierwsze pełne 5km, może jeszcze nie w całości przebiegnięte, ale samo pokonanie takiego dystansu motywuje! 

Pogoda za oknem zdecydowanie zachęca do wyjścia na dwór, choć muszę przyznać, że o wiele lepiej biegało mi się gdy było chłodniej. Teraz mam wrażenie, że bieganie sprawia więcej wysiłku i odrobinę szybciej się męczę. Mam nadzieję, że z czasem przyzwyczaję się do takich warunków. Jednak zdecydowanie zaletą takiej pogody jest to, że biegając wieczorem mogę już spokojnie zostawić kurtkę w domu :)
Pomimo tego bieganie zaczyna mi sprawiać tą prawdziwą przyjemność, o której tyle pisałyście! Ilość marszu jest tak znikoma, że praktycznie jej się nie zauważa. Gdy pomyślę o tym jak duże postępy zrobiłam przez te sześć tygodni, to aż się chce uśmiechać!

Można chyba powiedzieć, że wkręciłam się w bieganie! To jest super! :D
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...