niedziela, 9 marca 2014

Efekty squats challenge


Na początku nie rozumiałam szału przysiadów. Ciekawość jednak sprawiła, że postanowiłam sprawdzić i przekonać się na własnym tyłku o co tyle szumu. Teraz już rozumiem! Przez 30 dni regularnie wykonywałam przysiady. Zaczęłam od 50, a ostatniego dnia było ich już 250. Już od drugiego tygodnia ćwiczeń widziałam pierwsze zmiany, teraz może nie jestem jakąś boginią, ale efekt przerósł moje oczekiwania! 

Zacznę może od techniki, ponieważ bardzo ważne jest, aby wykonywać przysiad poprawnie. W ten sposób nie tylko unikniemy przeciążenia stawów, ale również osiągniemy lepszy efekt. O tym również przekonałam się na własnej skórze. Stałe czytelniczki wiedzą, że ja również zmagałam się z poprawnością przysiadu. Aspekty techniczne możemy mieć w głowie, jednak nie zawsze tak prosto można je zastosować w praktyce. Ten problem można bardzo łatwo wyeliminować ćwicząc kilka dni przed lustrem i obserwując się w nim. To pozwoli nam wyrobić sobie prawidłowe ruchy, które później już się robi niemal automatycznie.
Moja wskazówka: bardzo ważne jest też to, aby gdy już się podniesiemy z przysiadu, wypchnąć biodra do przodu jednocześnie mocno napinając pośladki. Właśnie ten końcowy ruch sprawia, że nasze mięśnie bardziej pobudzą się do pracy. Przekonałam się, że 50 przysiadów zrobionych właśnie w ten sposób daje bardziej w tyłek, niż 100 wykonanych tak po prostu, bez napinania.

Gdy doszłam do dnia 9, w którym trzeba było wykonać już 100 przysiadów, zaczęłam ćwiczenie dzielić na dwie serie po 50 przysiadów w każdej. Między seriami robiłam krótkie przerwy, kilka wymachów nóg, łyk wody i ćwiczyłam dalej.

Efekty
Szczerze mówiąc wcześniej nie miałam pojęcia z tego że mięsień pośladkowy jest taki duży i jak wiele można osiągnąć wkładając odrobinę wysiłku w proste przysiady! Zawsze myślałam, że pośladek to po prostu pośladek i nie wiele możemy zrobić w jego sprawie, że jest on bardziej kwestią genów niż naszej pracy.
Mimo to podjęłam się wyzwania i  w okolicach drugiego tygodnia moje myślenie zmieniło się. To właśnie wtedy zaczęłam zauważać pierwsze zmiany i efekty ćwiczeń. Pośladki powoli zaczęły się zaokrąglać i wtedy dowiedziałam się, że mięsień pośladkowy wielki (aha! poznałam też fachowe słownictwo! ;)) 'ciągnie się' o wiele wyżej. To właśnie ta jego górna część sprawia, że pośladki delikatnie odstają od ciała, robią się okrągłe u góry, a nasz tyłek delikatnie się powiększa i seksownie zarysowuje pod ubraniem.

Po ukończeniu wyzwania jestem zachwycona! Moje pośladki nie tylko są okrąglejsze, ale też jędrniejsze. Efekt ten był pewnie też wspomagany przez bieganie, jednak wiem, że w dużej mierze to zasługa właśnie regularnych przysiadów. Ja z przysiadów jestem bardzo zadowolona, w sumie mój facet też!


Choć 250 przysiadów może się wydawać dużą liczbą, tak naprawdę jeśli będziemy poprawnie wykonywać połowę tej liczby również zobaczymy efekt. Stopniowo możemy też pomyśleć o dodaniu ciężaru, a zmniejszeniu liczby powtórzeń, ale jak na razie to nie dla mnie.


Oczywiście jeśli po wykonaniu wyzwania przestaniemy ćwiczyć, to efekty stopniowo zaczną zanikać. Może nie powrócimy tak szybko do stanu sprzed wyzwania, ale na pewno efekt 'napompowanych' pośladków nie będzie utrzymywał się w nieskończoność. Tak więc do moich codziennych ćwiczeń postanawiam włączyć co najmniej 100 przysiadów, od czasu do czasu zamieniając je na YouTubowe propozycje ćwiczeń.
Ja z efektów jestem na prawdę zadowolona, jeśli też chcesz podjąć się wyzwania, wrzucam pomocną grafikę :) Powodzenia!


Powiązane posty:
1. Squat challenge
2. Squat challenge - co robię nie tak
3. Ćwiczenie przed lustrem - to się opłaca
4. Co nieco o przysiadach

11 komentarzy:

  1. u mnie świetne efekty przyniosły takie treningi pośladków z Mel B :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jak długo robiłaś ćwiczenia mel b ?

      Usuń
    2. przy regularnych ćwiczeniach 3-4 razy w tygodniu możesz zauważyć różnicę naprawdę bardzo szybko :)

      Usuń
  2. Coś w tym jest :)
    Nie zapominajcie również o nogach, same pośladki to nie wszystko, jeśli uda są za szczupłe. Wtedy śle to wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  3. no to zaczynam zobaczymy jak będzie po 30 dniach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O rety!!! Masz rację z tym wypychaniem do przodu!!! Dziś dzis 7 dzień ćwiczeń i zgodnie z Twoja wskazówką spróbowalam z wypchnięciem. Nie miałam pojęcia, że taki drobiazg tak bardzo zmienia odczucia. Dotychczas bardziej czułam przednia stronę ud a teraz... SZOK! Dzieki za te wskazówke ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że pomogłam!
      ćwicz dalej, a szybko będą efekty! :)

      Usuń
  5. Hejka, dzisiaj właśnie skończyłam 250 przysiadów. Efekty są i to widoczne ale to jednak ciężki trening przy odpowiednim wykonywaniu przysiadów czyli nisko i ten ruch napięcia u góry. Teraz zamierzam robić tak ok 100 przysiadów przy normalnych ćwiczeniach i z obciążeniem żeby zatrzymać i pogłębić efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super forma! odwiedź blog http://penetratory.pl/

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie zaczynam squat challenge :P Nie mam problemów z pośladkami, ale chciałabym je trochę bardziej zaokrąglić i ujędrnić... Dam znać o efektach! :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...