środa, 26 lutego 2014

Podsumowanie tygodnia pierwszego

Tak jak pisałam w poprzednim poście na nowo postanowiłam rozpocząć bieganie.  Przedstawiłam wtedy też grafikę z rozpiską, według której zamierzam biegać i obiecałam zdawać relację jak mi idzie.

Tak więc w tamtym tygodniu zaliczyłam cztery ‘treningi’. Biegałam w niedzielę, poniedziałek, środę i czwartek. Według planu który przyjęłam była to minuta biegu i minuta trzydzieści energicznego marszu. 
Moim zdaniem proporcje są idealne dla takich laików jak ja, rozpoczynających dopiero swoją przygodę z bieganiem. Powtórzeń takiej mini serii jest osiem co zdecydowanie wystarczy żeby się zmęczyć i poczuć że coś tam jednak mięśnie pracują. Według endomondo w tym czasie średnio uda nam się pokonać 3km, co jak na początek jest chyba niezłym wynikiem ;)

W pierwszych dniach czułam delikatne zakwasy na nogach, ale nie przeszkadzały one w kolejnym treningu ani też w codziennym funkcjonowaniu. Co prawda w czwartek byłam nieco bardziej rządna przygód i wydłużyłam bieg o 20 sekund, tak więc jak widzicie nie trzymam się tego planu zbyt ściśle tylko raczej dostosowuję go do tego co podpowiada mi moje ciało.


W sumie nie ma co tu za dużo podsumowywać. Zdecydowanie mogę powiedzieć, że początek tego planu jest dobry dla osób, które zaczynają od podstaw. Pierwszy tydzień delikatnie nas zmęczy, ale też nie przemęczy. Jest dobry na rozruszanie i na pewno wzbudzi chęć na więcej!

10 komentarzy:

  1. Wielki szacun ode mnie ;) ja jakoś do biegania nie mogę się zmusić ;)
    czekam na kolejną recenzję ;) dodaje do obserwowanych ;)

    Zapraszam do mnie ;*
    http://diamond-life-healthly.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Bieganie dobre na wszystko, ale regularnie biegać nie potrafię. A te minuty biegu u Ciebie to jest sprint? Bardzo wybitnie nie znoszę tak biegać (nie mówię, że plan jest zły, po prostu każdy organizm jest inny;)), nie jestem w stanie różnicować tempa, jak już wystartuję to biegnę truchtem ok. 30 minut i koniec, na więcej nie mam sił :) Za to jak już się zatrzymam i przejdę do marszu, a później chcę ruszyć dalej - nie mogę. Zaczyna mi się kręcić w głowie, mam mroczki przed oczami itp. Zdecydowanie mój organizm preferuje bieg jednostajny :) Pozdrawiam i życzę wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te minuty biegu to dla mnie po prostu trucht, który robię na przemian z energicznym marszem :)
      niestety wcześniej nie biegałam przez długi długi czas i nie mam na tyle wyrobionej kondycji by biec przez 30 minut, ale pracuję nad tym!

      Usuń
  3. W przyszłym tygodniu zwożę do akademika buty i zaczynam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam! na początku wydawało mi się, że może jest odrobinę zbyt intensywny, ale w praktyce jak już się zmobilizujemy wychodzi całkiem dobrze! :)

      Usuń
  4. Fajny ten program, myślę, że bym sobie poradziła.
    Jak sobie radzisz z liczeniem tych 60 sek i 8 powtórzeń? Ja bym się pogubiła;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. we wcześniejszym wpisie opisywałam taką aplikację, która robi to za nas i sygnalizuje dzwiękiem kiedy mamy biec a kiedy isc :)

      Usuń
    2. To pech, mój telefon jest niemalże antykiem i takich cudów nie obsługuje:P

      Usuń
    3. a takim razie może zwykły stoper? :)

      Usuń
  5. Zobaczysz teraz będzie już coraz lepiej : )))

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...